czwartek, 21 sierpnia 2008

Szczęscie? Nieszczęscie? Kto wie?

Wieśniak uprawiał swoje pole z pomocą starego konia. Któregoś dnia koń uciekł na wzgórza, a kiedy sąsiad wyraził wieśniakowi współczucie z powodu takiego nieszczęścia, ten odpowiedział: Nieszczęście? Szczęście? Kto wie?
Po tygodniu koń wrócił ze wzgórz na czele stada dzikich koni i tym razem sąsiad gratulował wieśniakowi fortunnego obrotu sprawy. A ten rzekł: Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?

A potem, kiedy jego syn starał się okiełznać któregoś z dzikich koni, spadł z grzbietu zwierzęcia i złamał nogę. Wszyscy uważali to za nieszczęście. Ale nie chłop, którego jedyną reakcją było: Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?
Kilka tygodni później do wioski wkroczyli żołnierze i zabierali do wojska wszystkich sprawnych młodzieńców. Gdy zobaczyli, że syn wieśniaka ma złamaną nogę, zostawili go w spokoju. Czy teraz to było szczęście? Czy nieszczęście? Kto wie?

Ta wschodnia bajka nie jest bynajmniej o relatywiźmie ale o tym, że nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy coś obróci się na korzyść czy na niekorzyść, nawet jeśli z pozoru wiadomo jak będzie. Dlatego nie powinniśmy zbytnio przywiązywać się do tego co nam się wydaje ale zachować nieco dystansu - z pewnością będziemy wtedy bardziej szczęśliwi :)