niedziela, 14 grudnia 2008

Ideał

"Przez 30 lat szukałem idealnej kobiety. Kiedy w końcu znalazłem okazało się, niestety, że ona szukała idealnego mężczyzny"
[zasłyszane]

wtorek, 9 grudnia 2008

Twórczość według Einsteina

“You have to keep a dozen of your favorite problems constantly present in your mind, although by and large they will lay in a dormant state. Every time you hear or read a new trick or a new result, test it against each of your twelve problems to see whether it helps. Every once in a while there will be a hit, and people will say: How did he do it? He must be a genius!”

[Albert Einstein]

W tłumaczeniu moim:
"Musisz mieć ciągle w pamięci dwanaście Twoich ulubionych problemów, chociaż przez większość czasu będą uśpione. Za każdym razem kiedy usłyszysz lub przeczytasz o jakimś nowym triku czy rozwiązaniu, sprawdź czy mogą się one aplikować do któregoś z twoich dwunastu problemów. Pewnego razu trafisz i ludzie powiedzą: Jak on to zrobił? Chyba musi być geniuszem!"

poniedziałek, 13 października 2008

Zasady dialogu

W dialogu:
- słuchanie ma pierwszeństwo przed mówieniem,
- rozumienie ma pierwszeństwo przed osądzaniem,
- dzielenie się ma pierwszeństwo przed dyskusją.

[z kursu przedmałżeńskiego u Domikanów]

piątek, 10 października 2008

Myśl

"Może dla świata jesteś pojedynczą osobą ale dla pojedynczej osoby możesz być światem"

sobota, 27 września 2008

Motyl

Taka fajna opowiastka :)

Jednego dnia, mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu; mężczyzna usiadł i przyglądał się jak motyl przeciska swoje ciało przez ten malutki otwór. I wtedy motyl jakby się zatrzymał.

Tak jakby zaszedł tak daleko jak mógł i dalej już nie miał sił. Więc mężczyzna postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wyszedł dalej bez problemu.

Miał za to wątłe ciało i bardzo pomarszczone skrzydła.Mężczyzna kontynuował obserwacje, ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyle zaczną grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć.
Tak się nie stało!
Motyl spędził resztę życia czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydłami. Do końca życia nie był w stanie latać.
Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego Skrzydeł. Motyl byłby w stanie latać, gdyby tylko pokonał opór kokonu.
Czasem walka to to, czego nam w życiu potrzeba.

Gdyby Bóg pozwolił nam iść przez życie bez jakichkolwiek problemów to mogłoby to z nas zrobić słabeuszy. Nie bylibyśmy wtedy tak silni jak moglibyśmy być, walcząc i nie bylibyśmy zdolni do latania

Prosiłem o siłę...
Bóg dał mi przeciwności losu, aby mnie umocnić.

Prosiłem o mądrość...
Bóg dał mi problemy do rozwiązania.

Prosiłem o dobrobyt...
Bóg dał mi mózg i krzepę.

Prosiłem o odwagę
Bóg dał mi przeszkody do pokonania.

Prosiłem o miłość...
Bóg dał mi ludzi w kłopocie, aby im pomóc.

Prosiłem o przychylność...
Bóg dał mi okazje do wykazania się.

Nie otrzymałem niczego, co chciałem,
Otrzymałem wszystko, czego potrzebowałem.

czwartek, 21 sierpnia 2008

Szczęscie? Nieszczęscie? Kto wie?

Wieśniak uprawiał swoje pole z pomocą starego konia. Któregoś dnia koń uciekł na wzgórza, a kiedy sąsiad wyraził wieśniakowi współczucie z powodu takiego nieszczęścia, ten odpowiedział: Nieszczęście? Szczęście? Kto wie?
Po tygodniu koń wrócił ze wzgórz na czele stada dzikich koni i tym razem sąsiad gratulował wieśniakowi fortunnego obrotu sprawy. A ten rzekł: Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?

A potem, kiedy jego syn starał się okiełznać któregoś z dzikich koni, spadł z grzbietu zwierzęcia i złamał nogę. Wszyscy uważali to za nieszczęście. Ale nie chłop, którego jedyną reakcją było: Szczęście? Nieszczęście? Kto wie?
Kilka tygodni później do wioski wkroczyli żołnierze i zabierali do wojska wszystkich sprawnych młodzieńców. Gdy zobaczyli, że syn wieśniaka ma złamaną nogę, zostawili go w spokoju. Czy teraz to było szczęście? Czy nieszczęście? Kto wie?

Ta wschodnia bajka nie jest bynajmniej o relatywiźmie ale o tym, że nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy coś obróci się na korzyść czy na niekorzyść, nawet jeśli z pozoru wiadomo jak będzie. Dlatego nie powinniśmy zbytnio przywiązywać się do tego co nam się wydaje ale zachować nieco dystansu - z pewnością będziemy wtedy bardziej szczęśliwi :)

niedziela, 27 lipca 2008

Zasłyszane

Większość ludzi narzeka na brak czegoś, jakoś jednak nikt nie narzeka na brak rozumu ...

niedziela, 13 lipca 2008

Prostota cnotą ;)

Any intelligent fool can make things bigger, more complex, and more violent. It takes a touch of genius - and a lot of courage - to move in the opposite direction.
[Albert Einstein]

W tłumaczeniu mniej więcej:
Każdy inteligentny głupiec może uczynić rzeczy większymi, bardziej skomplikowanymi i brutalniejszymi. Potrzeba dotknięcia geniusza - i wiele odwagi - żeby posuwać się w kierunku przeciwnym.

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Humor informatyków

- ... no i był OutOfMemoryException. Słyszałeś o czymś takim jak memory leak?
- tak, też to mamy zaimplementowane ...

niedziela, 15 czerwca 2008

Mądrość

"Mądrość to nagroda za to, że słuchałeś, kiedy korciło cię, żeby mówić."

wtorek, 27 maja 2008

Zadziwienie

He who can no longer pause to wonder and stand rapt in awe, is as good as dead; his eyes are closed.
[Albert Einstein]

niedziela, 4 maja 2008

Dar śmierci

Tolkien w swojej powieści (czy raczej kronice, tle historycznym dla Władcy Pierścieni) p.t. Silmarilion pisał ...
Bóg, Iluvatar, stworzył w swoim początkowym zamyśle dwa plemiona: elfów i ludzi. Różne były to plemiona. Efly były nieśmiertelne (tzn. nie starzały się, choć można je było zabić), miały większą moc od ludzi. Ludzie natomiast byli słabsi i śmiertelni jednak swoje życie przeżywali z większą pasją i emocjami. Elfy trwając przez wiele stuleci posiadały znacznie większą wiedzą, były bardziej zdystansowane, w ich życie jednak wkradał się łatwiej smutek czy znudzenie niekończącym się trwaniem.
Śmierć ludzi była darem, który dostali oni od Iluvatara. Dopiero później Melkor (zbuntowana przeciw Iluvatarowi potężna istota) zasiał w ich sercach strach przed śmiercią a także nienawiść do Iluvatara za ten dar, którego potem już za dar nie uważali.

piątek, 18 kwietnia 2008

Świadomość swojego błędu

Edward Stachura w swojej książce "Fabula Rasa" zauważył pewną ciekawą rzecz. Otóż kiedy człowiek popełnia jakiś błąd albo uświadamia sobie jaką swoją wadę wtedy najczęściej od razu podejmuje wewnętrznie jakieś postanowienie zaradcze temu (albo bagatelizuje ten problem).
Np. znowu byłem niemiły dla tej osoby -> następnym razem postaram się bardziej.
Np. znowu wyszło moje niedbalstwo -> ok, postanowię sobie, że zrobię ...
Takie postanowienie (podobnie zresztą jak bagatelizacja problemu ale nie o to mi teraz chodzi) sprawia, że przestajemy czuć dyskomfort (smutek, żal, wyrzut) związany z naszym błędem/wadą.
Stachura zwraca uwagę na to, że czasem przetrzymanie tego poczucia dyskomfortu (a więc wstrzymanie się trochę z tymi postanowieniami) może by wartościowe. Pozwalając sobie poczuć się źle możemy dotrzeć do lepszego zrozumienia tego co zrobiliśmy, zrozumienia "empirycznego", które może lepiej zaowocować. Postanowienie poprawy, choć często godne pochwały, może też czasem pełnić rolę pewnego usprawiedliwienia się i "zakopania" sprawy, o której się szybko zapomni.

czwartek, 17 kwietnia 2008

Kłótnia

Każda kłótnia ma trzy strony ja, on (ona) i fakty.

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Listy diabła

Ostatnio przeczytałem książkę C.S.Lewisa pt. "Listy starego diabła do młodego".
Bardzo polecam. Książka jest analizą (bardzo trafną w wielu miejscach) psychiki człowieka z punktu widzenia szatana. Myślę, że bardzo ciekawa niezależnie od tego czy ktoś wierzy w istnienie szatana czy nie.

wtorek, 8 kwietnia 2008

Mądrości z "Władcy pierścieni" cz. I

Uwaga: Post dotyczy fabuły "Władcy pierścieni"

Przykładem jak nasze myślenie i podejście do życia może być wynikiem wpływu innych jest król Rohanu, Theoden (jeden z bohaterów "Władcy pierścieni").

Grima (Gadzi Język), który był doradcą króla przez długi czas skutecznie zatruwał jego myśli wpajając mu, że po pierwszej jest już stary, zmęczony i niedołężny, po drugie, że sytuacja Rohanu jest na tyle beznadziejna, że nie ma co działać już, i po trzecie, że Gandalf jest jego wrogiem.
Grima, który stale przebywał z królem nieustannie przekazywał mu te treści i w końcu Theoden w pełni w nie uwierzył. Dopiero ostra interwencja Gandalfa wyrwała go z jego mroku i okazało się, że w królu jest sporo sił, dla Rohanu jest jeszcze nadzieja a Gandalf jest przyjacielem.

Podobnie może być i z nami. Nasze myśli i nastawienie może być tak naprawdę wynikiem wpływu ludzi, z którymi przebywamy - warto się czasem nad tym zastanowić.
Nasz obraz świata też może być fałszywy jeśli zbudujemy go na fałszywym przekazie (o to nie trudno w mediach niestety).

czwartek, 20 marca 2008

Męska duma

Nie łatwo kobietom zrozumieć jest "męską dumę". Ja choć dobrze rozumiem jej działanie nie byłem świadomy skąd ona się właściwie bierze, aż do wczoraj gdy ciekawe wyjaśnienie tego przedstawił mi kolega.
Dodam jeszcze, że mówię tutaj o "męskiej dumie" jako o zjawisku polegającym na tym, że facet czasem chce koniecznie zrobić coś sam mimo, że może skorzystać z czyjejś pomocy, która pozwoli mu zrobić to lepiej/szybciej.
- Spytaj Maćka, on się na tym zna.
- Nie, sam sobie poradzę ...
Czasem to się inaczej objawia, ale generalnie chodzi o to, że to 'ja' wymyślę a nie ktoś mi powie.
Otóż wynika to z tego, że podstawowym życiowym pytaniem chyba większości facetów jest "Czy sobie poradzę?", "Czy dam radę?". Twierdząca odpowiedź na to pytanie jest potrzebna do rozwoju tego co w nich najlepsze, w tym także do tego, żeby mogli się opiekować kobietami. Wspomniana męska duma może więc być skutkiem 'próby odpowiedzenia' sobie na to pytanie w kolejnej życiowej sytuacji, po prostu kolejna próba, którą musi przejść. Nieważne jak błaha jest to rzecz, zresztą paradoksalnie w błahych rzeczach duma może okazać się silniejsza bo 'jeśli w małej nie dam rady to jak sprawdzę się w dużej'.

Na zakończenie dodam, że jest też inny rodzaj męskiej dumy w którego przypadku powyższe wyjaśnienie nie ma zastosowania. Jest to typ "Nie zrobię tego, to nie jest zadanie dla faceta" (np. o prasowaniu).

sobota, 15 marca 2008

Mądrość i konieczność

Ciekawe zdanie wypowiedział Gandalf (dotyczące pomysłu zniszczenia pierścienia władzy)

"Mądrość każe ugiąć się przed koniecznością, jeśli po rozważeniu wszystkich innych dróg ta jedna okazuje się nieuchronna, jakkolwiek może się to wydać szaleństwem komuś, kto łudzi się zwodniczą nadzieją"

To przekład Marii Skibniewskiej, w oryginale jednak pierwsza fraza brzmiała inaczej:

"It is wisdom to recognize necessity, ..."

czyli według mnie powinno być:

"Mąrością jest rozpoznanie konieczności, ..."

I teraz ma to większy sens, potrzeba mądrości żeby wybrać to co w rzeczywistości konieczne (mimo że czasami bardziej szalone) choć czasem nadzieja podpowiada co innego. Jak wiadomo w tym przypadku nadzieja okazałaby się złudna.

środa, 12 marca 2008

The rover

Ku poleceniu dwie bardzo dobre piosenki o tym samym tytule "The rover"
Led Zeppelin http://www.youtube.com/watch?v=HA7Jm5xz3zw
Jethro Tull http://www.youtube.com/watch?v=SkThAmclKNo

środa, 27 lutego 2008

Zbyt wiele

"Nie zabiegajcie o zbyt wiele rzeczy abyście nie utracili serca"

Jakże prawdziwe ...

Można jeszcze inaczej - nasze serce jest rozdzielone po trochę pomiędzy wszystkie rzeczy o jakie zabiegamy. Więc pierwsze pytanie to czy faktycznie chcemy żeby nasze serce było tam gdzie jest? A drugie to czy nie warto zostawić trochę serca wolnego?

sobota, 23 lutego 2008

Przebudzenie

Najlepszą książką nie-fabularną jaką czytałem w życiu i książką, którą poleciłbym chyba każdemu jest "Przebudzenie" Anthonego De Mello.
Jest ona o ogólno pojętej duchowości, zarówno wschodniej jak i zachodniej. Bardzo ciekawe spojrzenie na wolność, miłość, emocje. Jak powiedział jeden człowiek, który jest dla mnie autorytetem w niektórych sprawach, "'Przebudzenie' to szkoła wolności". Ale nie tylko, także miłości (choć idzie ona w parze z wolnością), radzenia sobie z emocjami, szkoła szczęścia.
Książka jest niesłychanie praktyczna i dotyczy po prostu naszego życia.
Polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy chcieliby spojrzeć dojrzalej na swoje życie i otaczający świat a także uwolnić się od wielu niepotrzebnych rzeczy ...

sobota, 16 lutego 2008

Lekarstwo na nerwy

Dobrym lekarstwem na nerwy może być książka. Zastosowanie książki w celu kojenia nerwów polega na tym zawsze mieć ją przy sobie. Zaskoczył cię korek? A może musisz stać w kolejce na poczcie? U lekarza? Uciekł ci autobus? Prowadzący się spóźnia na konsultacje? We wszystkich tych sytuacjach często wystarczy wyjąć książkę i wtedy zamiast się denerwować zagłębiasz się w fascynującą lekturę.
Wystarczy jedynie pamiętać o książce! (*)

* - dla niektórych problemem jest też znaleźć książkę która by ich zainteresowała, ale myślę że przy odrobinie pomyślenia zawsze coś się znajdzie

wtorek, 12 lutego 2008

Przeprosiny i oskarżenia

"A potem - chrrruups!!! - zaryliśmy dziobem między skały.
Ściąganie pirogi ze skał kosztowało sporo wysiłku i czasu. Naszarpaliśmy się nieźle, bo kamienie były mocno wyślizgane i porośnięte jakąś podwodną zieleniną, nie dawały więc solidnego oparcia dla stóp.
Nasz motorista przepraszał, że to wszystko jego wina. Ja przepraszałem, że moja, bo nie powinienem był go zagadywać, kiedy płynął 'na ucho'. Indianin siedzący na dziobie przepraszał, że nie wypatrzył skał we mgle. Nawet świnia wyglądała przepraszająco. Przepraszaliśmy się nawzajem bez większego sensu. Ale lepsze bezsensowne przeprosiny od wzajemnych oskarżeń"

A lepsze, bo pozwalają szybciej zabrać się do naprawiania skutków tego co się stało, zamiast sprzeczek na temat czyja to wina, pozwalają zabrać się do tego razem - skoro każdy miał udział w winie, to każdy teraz pomoże. I nie jest to takie znowu bez sensu bo jednak w realnych sytuacjach wina zazwyczaj nie leży tylko po jednej stronie. Zresztą w opisanej też tak było.

Fragment pochodzi z książki "Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego.

niedziela, 10 lutego 2008

Rozwaga w przedsiębiorczości

Nie piszę tego posta jako przeciwnik przedsiębiorczości czy inwestowania pieniędzy - wręcz przeciwnie, uważam jedno i drugie za wartościowe alternatywy zarabiania. Zawsze trzeba jednak pamiętać co jest naszym celem i nie tracić go z oczu. Tak samo jak zawsze powinniśmy pamiętać po co pracujemy gdzieś na etacie.
Posłuchajmy więc bajki, którą przeczytałem w którymś ze zbiorków Anthonego De Mello.

Pewien amerykański biznesmen wybrał się do Meksyku. Będąc w wiosce na wybrzeżu, w małym porcie spotkał rybaka, który wrócił z ładunkiem bardzo dobrej jakości tuńczyka. Amerykanin zagadnął go:
- Ile trwały twoje dzisiejsze połowy?
- Och, niezbyt długo.
- A co robisz z resztą czasu?
- Śpię do późna, spędzam czas z moją żoną i dziećmi, chodzę na spacery, sączę wino i gram na gitarze z moimi amigos. Jestem bardzo zajętym człowiekiem, senor.
- Słuchaj, jestem doświadczonym człowiekiem biznesu i radzę ci, żebyś zaczął łowić więcej ryb.
- Po co mi więcej ryb?
- Po to, żebyś zarabiał więcej pieniędzy.
- A po co mi pieniądze, senor?
- Żebyś mógł kupić większą łódź i łowić jeszcze więcej ryb. A z zysków mógłbyś kupić więcej łodzi i zatrudniać rybaków. Dzięki temu mógłbyś otworzyć przetwórnię ryb, kontrolując zarówno surowiec, jak i produkt, a potem przenieść się do Mexico City, a może nawet do Nowego Jorku. Byłbyś człowiekiem sukcesu!
- Ile czasu by mi to zajęło?
- Jakieś 10-15 lat.
- Acha. To dość długo.
- Posłuchaj, wtedy przychodzi najpiękniejszy moment. Sprzedajesz dobrze prosperującą firmę i zarabiasz miliony, miliony dolarów!
- Miliony? A po co?
- Po to, żebyś mógł się wyprowadzić do nadmorskiej wioski, by spać do późna, spokojnie spędzać czas ze swoją żoną i dziećmi, chodzić na spacery, sączyć wino i grać na gitarze ze swoimi amigos….

środa, 6 lutego 2008

Mądrość

Z zasłyszanych powiedzeń:
Mądrość zaczyna się wtedy gdy odkrywamy różnicę pomiędzy "To jest bez sensu" i "Nie rozumiem"

poniedziałek, 4 lutego 2008

The Edge

Czytałem ostatnio książkę o U2 "Sprzysiężnie na rzecz nadziei" i spodobało mi się podejście ich gitarzysty The Edge.
Gdy formował się styl zespołu, na początku ich kariery basista (Adam Clayton) upodobał sobie granie dość wysokich dźwięków. Jak powiedział The Edge:
"Adam jest bardzo ekstrawagancki... wcale nie był zainteresowany przejęciem dolnego rejestru ... aby nadać grupie choć cień wyrazistości także i ja musiałem trzymać się z dala od dolnych rejestrów gitary". W konsekwencji pozostały mu do grania wyłącznie wyższe nuty, co przełożyło sie potem na ten charakterystyczny dźwięczący ton.
Cała historia jest przykładem umiejętności takiego działania w zespole, który służy zarówno grupie jak i jednostce. Gdy Adam wybrał sobie swoją "niszę", The Edge nie zrezygnował zarówno z dążenia do kreowania własnej indywidualności jak i tworzenia zgranego, spójnego zespołu.

piątek, 1 lutego 2008

Zdumiewający ludzie

Co jest takiego "zdumiewającego" w ludziach? (niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu)
  • To, że nudzą się dzieciństwem i śpieszą się, by dorosnąć, a potem tęsknią, by znowu być dziećmi.
  • To, że tracą zdrowie, aby zdobyć pieniądze, a potem tracą pieniądze, aby odzyskać zdrowie.
  • To, że przejęci przyszłością zaniedbują teraźniejszość i przez to nie żyją ani w teraźniejszości ani w przyszłości.
  • To, że żyją tak, jakby nigdy nie mieli umierać, a potem umierają tak jakby nigdy naprawdę nie żyli.
To tyko przykłady.
Czy też chcemy być tacy "zdumiewający"?

poniedziałek, 28 stycznia 2008

Właściciel samotnego serca

Tym razem piosenka Owner of a lonely heart zespołu Yes
koniecznie z teledyskiem
http://www.youtube.com/watch?v=ELpmmeT69cE

Yes - Owner of a lonely heart

Move yourself
You always live your life
Never thinking of the future
Prove yourself
You are the move you make
Take your chances win or lose her

See yourself
You are the steps you take
You and you - and that's the only way

Shake shake yourself
You're every move you make
So the story goes

Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Much better than - a
Owner of a broken heart
Owner of a lonely heart

Say you don't want to chance it
You've been hurt so before

Watch it now
The eagle in the sky
How he dancin' one and only
You lose yourself
No not for pity's sake
There's no real reason to be lonely
Be yourself
Give your free will a chance
You've got to want to succeed

Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Much better than - a
Owner of a broken heart
Owner of a lonely heart

Owner of a lonely heart

After my own indecision
They confused me so
My love said never question your will at all
In the end you've got to go
Look before you leap
And don't you hesitate at all - no no
Owner of a lonely heart

Owner of a lonely heart

Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Much better than - a
Owner of a broken heart
Owner of a lonely heart
(repeat)

Owner of a lonely heart

Sooner or later each conclusion
Will decide the lonely heart
It will excite it will delight
It will give a better start

Owner of a lonely heart

Owner of a lonely heart

Don't deceive your free will at all
Don't deceive your free will at all
Don't deceive your free will at all
Just receive it

Owner of a lonely heart

Piosenka jest o gościu, który kiedyś został zraniony w miłości i teraz woli żyć sam niż spróbować znowu. Uważa że lepiej mieć samotne serce niż złamane.
No a kolesie na teledysku generalnie chcą mu wybić tą postawę z głowy ...
W końcu gość sie przełamał, brawa dla niego :).

Jedno zastrzeżenie mam osobiście do tekstu (który poza tym jest dla mnie bardzo fajny).
Watch it now
The eagle in the sky
How he dancin' one and only
Obraz orła na niebie, choć samotnego, raczej jest godny podziwu, zatem wydźwięk tych 3 linijek jest odwrotny do całej reszty piosenki. Dziwne, jakby ktoś miał jakieś interpretacje to się polecam :).

Ogólnie trudna sprawa z tymi złamanymi sercami. No ale panowie, przecież w gruncie rzeczy tego chcecie więc Don't deceive your free will at all


niedziela, 20 stycznia 2008

Jan Chrzciciel

Dziś odkryłem dla siebie znaczenie jednego z wersetów biblii.
Fragment mówi o Janie Chrzcicielu:
(J 1 29-34)

Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

Z jednej strony Jan znał swoją misję, czuł się posłany przez Boga. Z drugiej strony było to chyba nieco mgliste wyobrażenie. Miał przygotowywać drogę komuś kogo nie znał, jak sam powiedział. Zatem znał zadanie ale wydaje mi się, że nie wiedział jak to wszystko w szczegółach się ziści. Mimo wszystko zaufał głosowi Boga i działał tak jak wydawało mu się, że ma działać. A mógł przecież powiedzieć "No nie wiem kim jest ten, którego mam głosić. Chciałbym najpierw się dowiedzieć bo tak to bez sensu. Może poczekam jeszcze parę lat, poczytam, pomodlę się ... dowiem się więcej i wtedy będę mógł zacząć działać".
No i my też tak możemy mieć. Może nam być dane jedynie poczucie w jakim kierunku mamy iść, ale nie będziemy tego sobie za bardzo wyobrażać. Nie znaczy to, że mamy czekać do emerytury ...

sobota, 19 stycznia 2008

Red light

Mój pierwszy post na jakimkolwiek blogu będzie o piosence "Red light" zespołu U2.

Reg light

I talk to you
You walk away
You're still on the down beat
You say you don't want my help
But you get hurt, scared
If your running from yourself

I give you my love
I give you my love
Give you my love
Still you walk away

It's your own late show
As you jump to the street below
But where can you go
To leave yourself behind
Alone in the spotlight
Of this, your own tragedy

I give you my love, love, love
Love, love, love, love, love, love...

In the heart in the heart
In the heart of the city
Heart in the heart in
The heart of the city
Oh, love...
I pour my love out for you
And I'll bring you through
See your not alone

I give you my love, give you my love
Give you my love, give you my love
Give you my love, give you my love
Give you my love, give you my love
Give you my love, love, love
Love, love, love, love, love...

Piosenka jest o mężczyźnie, który kocha kobietę, która ucieka od samej siebie. Ona odrzuca to co on chce jej dać, odchodzi, mówi, że go nie potrzebuje. Źle jest jej z samą sobą ale nie chce przyjąć pomocy (nie widzi tego?).
On jednak cały czas oddaje jej swoją miłość. Czeka aż ona ją przyjmie, bo w przeciwieństwie do niej on dobrze rozumie, że tak nie można żyć.

Jeśli będziesz uciekać przed sobą to nie znajdziesz szczęścia.
But you get hurt, scared
If your running from yourself

Jedyne co możesz zrobić to stawić czoła problemom i otworzyć sie na miłość.
Tak naprawdę zresztą przed sobą uciec nie można
But where can you go
To leave yourself behind

Godna podziwu postawa tego mężczyzny, smutek ale z energią. Jego miłość trwa ale się nie narzuca. Cierpliwie próbuje nauczyć, pokazać (choć też rozpierają go emocje).

Piosenki można posłuchać tutaj (póki co):
http://www.youtube.com/watch?v=O9JRPXtTNTk
Teledysk jakiś dziwny, chyba to nie od tej piosenki :).