Tomáš Halík, czeski duchowny, tak powiedział o sobie i ludziach, którzy pełni wątpliwości z dystansem podchodzą do Kościoła:
"Czuję, że jestem tu przede wszystkim po to, by zaproponować rozumiejącą bliskość tym, którzy mają opory przed włączeniem się w szeregi rozradowanych tłumów i pod rozwinięte sztandary jakichkolwiek barw; tym, którzy zachowują dystans. Lubię Zacheuszów, myślę, że posiadam dar ich rozumienia. Być może wielu ludziom wydają się wyniośli, ale moje doświadczenie mówi, że nie czynią tego z pychy, lecz raczej z jakiegoś zażenowania; być może ich niechęć do tłumów oraz haseł i sztandarów bierze się z przeświadczenie, że prawa jest zbyt krucha, by można ją było skandować na ulicach.
Być może trzymają się na uboczu także dlatego, że - podobnie jak Zacheusz - dobrze wiedzą, iż nie posprzątali jeszcze przed swoim własnym domem"
["Przemówić do Zacheusza"
Tomáš Halík]