Wciąż plecami odwrócona
niczym widnokrąg ruchoma
w jutrzennej poświacie cała
to zbliża się to oddala
o niej pieśni układałeś
w stogach gwiazdach jej szukałeś
brnąłeś borem lasem losem
za jej znikającym głosem
dopędzasz ją wreszcie masz
obraca ku tobie twarz
kostusia stara jak świat
jak wryty staje twój czas
[Józef Baran]
Bo życie nie jest znajdywaniem ale szukaniem ...
sobota, 30 maja 2009
piątek, 29 maja 2009
Stanąć po jednej stronie konfliktu czy nie?
Jeżeli w jakimkolwiek konflikcie stajemy po którejkolwiek ze stron wtedy trudniej nam ten konflikt rozwiązać. Jeśli staniemy po jednej stronie wtedy druga jest naszym wrogiem, doszedł nam nowy wróg. Jeśli zależy nam na rozwiązaniu konfliktu a nie na pokonaniu kogoś wtedy lepiej nie stawać po żadnej ze stron aby bardziej obiektywniej ocenić problem i pomóc jeśli się da.
Nawet jeżeli wina jest ewidentnie po jednej ze stron, np. chuligani biją dziecko to jeśli stajemy po stronie dziecka to naszym celem (poza jego ochroną) będzie być może zemsta na nich. Tymczasem być może sam fakt, że oni stali się chuliganami ma gdzieś swoją przyczyną i jest jakimś szerszym problemem. Jeśli postawimy ich za swojego wroga to tylko uwikłamy się w walkę lub co najmniej jakieś negatywne emocje. Nie walcząc z żadną ze stron możemy lepiej rozumieć sytuację i być bardziej pomocni. Możemy chronić dziecko bez nienawiści do chuliganów.
[myśl na podstawie książki "Każdy krok niesie pokój" Thich Nhat Hanh'a]
Nawet jeżeli wina jest ewidentnie po jednej ze stron, np. chuligani biją dziecko to jeśli stajemy po stronie dziecka to naszym celem (poza jego ochroną) będzie być może zemsta na nich. Tymczasem być może sam fakt, że oni stali się chuliganami ma gdzieś swoją przyczyną i jest jakimś szerszym problemem. Jeśli postawimy ich za swojego wroga to tylko uwikłamy się w walkę lub co najmniej jakieś negatywne emocje. Nie walcząc z żadną ze stron możemy lepiej rozumieć sytuację i być bardziej pomocni. Możemy chronić dziecko bez nienawiści do chuliganów.
[myśl na podstawie książki "Każdy krok niesie pokój" Thich Nhat Hanh'a]
czwartek, 28 maja 2009
Unikanie porażek
"Jeśli naszym założeniem będzie unikanie porażek wtedy będziemy podejmować się wyzwań tylko w dobrze znanych obszarach, gdzie ryzyko jest niskie, i nigdy nie zbadamy obszarów mało znanych"
[parafraza, Jim Carlsen-Landy]
[parafraza, Jim Carlsen-Landy]
niedziela, 17 maja 2009
Ofiary
"Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary"
[Napis z pomnika na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie]
[Napis z pomnika na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie]
poniedziałek, 11 maja 2009
Zasady dialogu III
Dalszy ciąg odcinka II, teraz o tym co pomaga w dialogu:
- dystansowanie się od własnych sposobów myślenia i przeżywania
- równowaga psychiczna słuchającego
- zróżnicowanie patrzenia na siebie i świat
- adekwatne rozumienie samego siebie
- akceptacja odrębności partnera
- słuchanie otwarte (czyli pierwszeństwo słuchania nad zgadywaniem co drugi ma na myśli)
- właściwie skierowana i pełna uwaga
sobota, 9 maja 2009
Perfekcjonizm
Nasunęła mi się ostatnio jedna myśl na temat dlaczego perfekcjonizm jest niedobry. Oczywiście uzasadnienia można podawać różne, to tylko jeden punkt widzenia.
Perfekcjonista nie akceptuje żadnej rzeczy, która nie spełnia jego normy. Ponieważ dąży do doskonałości (w jego rozumieniu i według jego oceny) to nie akceptuje tak naprawdę większości rzeczy (bo mało co jest doskonałe). Największym problemem jest jednak to, że skoro prawie wszystko jest złe to gdzieś łatwo może zginąć różnica pomiędzy sprawami ważnymi i mniej ważnymi, tymi które są bliższe ideałowi perfekcjonisty i tymi, które są dalej. Rasowy perfekcjonista właśnie nie za bardzo skupia się na tym rozróżnieniu co jest mu bliższe a co dalsze bo jego uwagę zajmuje szukanie problemu wszędzie, nawet jeśli problem ma być mały.
Analogicznie działa ten mechanizm jeśli mówimy o wszelkim radykalizmie i skrajnościach.
A myśl ta nasunęła mi się a propos podejścia Kościoła Katolickiego (KK) do spraw seksualności (i nie tylko), które czasem obserwuje. Odnoszę wrażenie, że często wrzuca się do jednego 'worka' aborcję, eutanazję, antykoncepcję, seks przedmałżeński, masturbację itd. Przy tym nie zaznacza się tego, że materia poszczególnych elementów na liście jest zupełnie różna (w.g. samego KK oczywiście). Nie sposób nie zauważyć, że zabijanie dziecka nienarodzonego jest niejako nawet nieporównywalne z, przykładowo, użyciem prezerwatywy przez kochające się małżeństwo. Nie chodzi teraz o polemikę co jest ok a co nie, tylko o to, że nawet mimo tego, że wg. KK jedno i drugie jest złe to jednak jedno zło jest zupełnie inne (cięższe) od drugiego.
Postawienie znaku równości miedzy wszystkimi przypadkami osłabia znaczenie tych cięższych bo ktoś, kto nie zgadza się z jakimś lekkim buntuje się jakoś pośrednio przeciw całej liście bo stoją na niej znaki równości.
Nie chodzi o to, że to źle, że KK jest radykalny - radykalizm jest z natury wpisany w chrześcijaństwo. Mam odczucie jednak, że warto by było zaznaczać co jest ważniejsze a co mniej (chociaż wciąż ważne). Może to pozwoliłoby lepiej dotrzeć tej nauce do ludzi, szczególnie tych którzy są nieco z tym "na bakier". Przyznanie, że jeśli cięższa cześć listy nie występuje to już samo to jest jakimś dobrem, które można dostrzegać bez rezygnacji z ogólnej nauki.
Na szczęście są i tacy przedstawiciele KK choć wciąż spotykam ich mniej niż bym chciał.
Perfekcjonista nie akceptuje żadnej rzeczy, która nie spełnia jego normy. Ponieważ dąży do doskonałości (w jego rozumieniu i według jego oceny) to nie akceptuje tak naprawdę większości rzeczy (bo mało co jest doskonałe). Największym problemem jest jednak to, że skoro prawie wszystko jest złe to gdzieś łatwo może zginąć różnica pomiędzy sprawami ważnymi i mniej ważnymi, tymi które są bliższe ideałowi perfekcjonisty i tymi, które są dalej. Rasowy perfekcjonista właśnie nie za bardzo skupia się na tym rozróżnieniu co jest mu bliższe a co dalsze bo jego uwagę zajmuje szukanie problemu wszędzie, nawet jeśli problem ma być mały.
Analogicznie działa ten mechanizm jeśli mówimy o wszelkim radykalizmie i skrajnościach.
A myśl ta nasunęła mi się a propos podejścia Kościoła Katolickiego (KK) do spraw seksualności (i nie tylko), które czasem obserwuje. Odnoszę wrażenie, że często wrzuca się do jednego 'worka' aborcję, eutanazję, antykoncepcję, seks przedmałżeński, masturbację itd. Przy tym nie zaznacza się tego, że materia poszczególnych elementów na liście jest zupełnie różna (w.g. samego KK oczywiście). Nie sposób nie zauważyć, że zabijanie dziecka nienarodzonego jest niejako nawet nieporównywalne z, przykładowo, użyciem prezerwatywy przez kochające się małżeństwo. Nie chodzi teraz o polemikę co jest ok a co nie, tylko o to, że nawet mimo tego, że wg. KK jedno i drugie jest złe to jednak jedno zło jest zupełnie inne (cięższe) od drugiego.
Postawienie znaku równości miedzy wszystkimi przypadkami osłabia znaczenie tych cięższych bo ktoś, kto nie zgadza się z jakimś lekkim buntuje się jakoś pośrednio przeciw całej liście bo stoją na niej znaki równości.
Nie chodzi o to, że to źle, że KK jest radykalny - radykalizm jest z natury wpisany w chrześcijaństwo. Mam odczucie jednak, że warto by było zaznaczać co jest ważniejsze a co mniej (chociaż wciąż ważne). Może to pozwoliłoby lepiej dotrzeć tej nauce do ludzi, szczególnie tych którzy są nieco z tym "na bakier". Przyznanie, że jeśli cięższa cześć listy nie występuje to już samo to jest jakimś dobrem, które można dostrzegać bez rezygnacji z ogólnej nauki.
Na szczęście są i tacy przedstawiciele KK choć wciąż spotykam ich mniej niż bym chciał.
poniedziałek, 4 maja 2009
Zasady dialogu II
Jakiś czas temu pisałem o zasadach dialogu:
http://seeker-fabularasa.blogspot.com/2008/10/zasady-dialogu.html
Jako, że znalazłem jakieś swoje stare notatki myślę, że warto wrócić do tematu. Notatki były na podstawie jakiejś książki ale nie pamiętam tytułu.
Co utrudnia dialog:
http://seeker-fabularasa.blogspot.com/2008/10/zasady-dialogu.html
Jako, że znalazłem jakieś swoje stare notatki myślę, że warto wrócić do tematu. Notatki były na podstawie jakiejś książki ale nie pamiętam tytułu.
Co utrudnia dialog:
- Subiektywne postrzeganie rzeczywistości - nie możemy zapominać, że druga strona może postrzegać świat zupełnie inaczej i to nie znaczy, że gorzej
- Subiektywne przypisywanie odpowiedzialności - podobnie jak wyżej, druga strona może inaczej interpretować relację przyczyna-skutek niż my (coś co dla nas jest przyczyną dla niej może nią nie być), tu rodzi się potencjalna przyczyna nieporozumień jeśli zakładamy nasze rozumowanie przyczynowo skutkowe jako oczywiste
- Błędna forma wypowiedzi - nasza wypowiedź, poza sensem który sami jej nadajemy może mieć też inny, i druga strona nie zawsze dane słowa zinterpretuje tak samo jak my (jak była nasza intencja)
- Zaburzona koncentracja uwagi - oczywiste
- Negatywne oczekiwania wobec rozmówcy - spodziewając się czegoś konkretnego (w tym przypadku negatywnego) od drugiej strony mamy tendencję do zgadywania sensu, dopowiadania sobie przez co możemy oddalać się od tego co faktycznie ktoś chciał nam przekazać
- Komunikacja równoległa - ja sobie - Ty sobie
Subskrybuj:
Posty (Atom)