Taka fajna opowiastka :)
Jednego dnia, mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu; mężczyzna usiadł i przyglądał się jak motyl przeciska swoje ciało przez ten malutki otwór. I wtedy motyl jakby się zatrzymał.
Tak jakby zaszedł tak daleko jak mógł i dalej już nie miał sił. Więc mężczyzna postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wyszedł dalej bez problemu.
Miał za to wątłe ciało i bardzo pomarszczone skrzydła.Mężczyzna kontynuował obserwacje, ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyle zaczną grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć.
Tak się nie stało!
Motyl spędził resztę życia czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydłami. Do końca życia nie był w stanie latać.
Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego Skrzydeł. Motyl byłby w stanie latać, gdyby tylko pokonał opór kokonu.
Czasem walka to to, czego nam w życiu potrzeba.
Gdyby Bóg pozwolił nam iść przez życie bez jakichkolwiek problemów to mogłoby to z nas zrobić słabeuszy. Nie bylibyśmy wtedy tak silni jak moglibyśmy być, walcząc i nie bylibyśmy zdolni do latania
Prosiłem o siłę...
Bóg dał mi przeciwności losu, aby mnie umocnić.
Prosiłem o mądrość...
Bóg dał mi problemy do rozwiązania.
Prosiłem o dobrobyt...
Bóg dał mi mózg i krzepę.
Prosiłem o odwagę
Bóg dał mi przeszkody do pokonania.
Prosiłem o miłość...
Bóg dał mi ludzi w kłopocie, aby im pomóc.
Prosiłem o przychylność...
Bóg dał mi okazje do wykazania się.
Nie otrzymałem niczego, co chciałem,
Otrzymałem wszystko, czego potrzebowałem.
sobota, 27 września 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)