"Nie zabiegajcie o zbyt wiele rzeczy abyście nie utracili serca"
Jakże prawdziwe ...
Można jeszcze inaczej - nasze serce jest rozdzielone po trochę pomiędzy wszystkie rzeczy o jakie zabiegamy. Więc pierwsze pytanie to czy faktycznie chcemy żeby nasze serce było tam gdzie jest? A drugie to czy nie warto zostawić trochę serca wolnego?
środa, 27 lutego 2008
sobota, 23 lutego 2008
Przebudzenie
Najlepszą książką nie-fabularną jaką czytałem w życiu i książką, którą poleciłbym chyba każdemu jest "Przebudzenie" Anthonego De Mello.
Jest ona o ogólno pojętej duchowości, zarówno wschodniej jak i zachodniej. Bardzo ciekawe spojrzenie na wolność, miłość, emocje. Jak powiedział jeden człowiek, który jest dla mnie autorytetem w niektórych sprawach, "'Przebudzenie' to szkoła wolności". Ale nie tylko, także miłości (choć idzie ona w parze z wolnością), radzenia sobie z emocjami, szkoła szczęścia.
Książka jest niesłychanie praktyczna i dotyczy po prostu naszego życia.
Polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy chcieliby spojrzeć dojrzalej na swoje życie i otaczający świat a także uwolnić się od wielu niepotrzebnych rzeczy ...
Jest ona o ogólno pojętej duchowości, zarówno wschodniej jak i zachodniej. Bardzo ciekawe spojrzenie na wolność, miłość, emocje. Jak powiedział jeden człowiek, który jest dla mnie autorytetem w niektórych sprawach, "'Przebudzenie' to szkoła wolności". Ale nie tylko, także miłości (choć idzie ona w parze z wolnością), radzenia sobie z emocjami, szkoła szczęścia.
Książka jest niesłychanie praktyczna i dotyczy po prostu naszego życia.
Polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy chcieliby spojrzeć dojrzalej na swoje życie i otaczający świat a także uwolnić się od wielu niepotrzebnych rzeczy ...
sobota, 16 lutego 2008
Lekarstwo na nerwy
Dobrym lekarstwem na nerwy może być książka. Zastosowanie książki w celu kojenia nerwów polega na tym zawsze mieć ją przy sobie. Zaskoczył cię korek? A może musisz stać w kolejce na poczcie? U lekarza? Uciekł ci autobus? Prowadzący się spóźnia na konsultacje? We wszystkich tych sytuacjach często wystarczy wyjąć książkę i wtedy zamiast się denerwować zagłębiasz się w fascynującą lekturę.
Wystarczy jedynie pamiętać o książce! (*)
* - dla niektórych problemem jest też znaleźć książkę która by ich zainteresowała, ale myślę że przy odrobinie pomyślenia zawsze coś się znajdzie
Wystarczy jedynie pamiętać o książce! (*)
* - dla niektórych problemem jest też znaleźć książkę która by ich zainteresowała, ale myślę że przy odrobinie pomyślenia zawsze coś się znajdzie
wtorek, 12 lutego 2008
Przeprosiny i oskarżenia
"A potem - chrrruups!!! - zaryliśmy dziobem między skały.
Ściąganie pirogi ze skał kosztowało sporo wysiłku i czasu. Naszarpaliśmy się nieźle, bo kamienie były mocno wyślizgane i porośnięte jakąś podwodną zieleniną, nie dawały więc solidnego oparcia dla stóp.
Nasz motorista przepraszał, że to wszystko jego wina. Ja przepraszałem, że moja, bo nie powinienem był go zagadywać, kiedy płynął 'na ucho'. Indianin siedzący na dziobie przepraszał, że nie wypatrzył skał we mgle. Nawet świnia wyglądała przepraszająco. Przepraszaliśmy się nawzajem bez większego sensu. Ale lepsze bezsensowne przeprosiny od wzajemnych oskarżeń"
A lepsze, bo pozwalają szybciej zabrać się do naprawiania skutków tego co się stało, zamiast sprzeczek na temat czyja to wina, pozwalają zabrać się do tego razem - skoro każdy miał udział w winie, to każdy teraz pomoże. I nie jest to takie znowu bez sensu bo jednak w realnych sytuacjach wina zazwyczaj nie leży tylko po jednej stronie. Zresztą w opisanej też tak było.
Fragment pochodzi z książki "Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego.
Ściąganie pirogi ze skał kosztowało sporo wysiłku i czasu. Naszarpaliśmy się nieźle, bo kamienie były mocno wyślizgane i porośnięte jakąś podwodną zieleniną, nie dawały więc solidnego oparcia dla stóp.
Nasz motorista przepraszał, że to wszystko jego wina. Ja przepraszałem, że moja, bo nie powinienem był go zagadywać, kiedy płynął 'na ucho'. Indianin siedzący na dziobie przepraszał, że nie wypatrzył skał we mgle. Nawet świnia wyglądała przepraszająco. Przepraszaliśmy się nawzajem bez większego sensu. Ale lepsze bezsensowne przeprosiny od wzajemnych oskarżeń"
A lepsze, bo pozwalają szybciej zabrać się do naprawiania skutków tego co się stało, zamiast sprzeczek na temat czyja to wina, pozwalają zabrać się do tego razem - skoro każdy miał udział w winie, to każdy teraz pomoże. I nie jest to takie znowu bez sensu bo jednak w realnych sytuacjach wina zazwyczaj nie leży tylko po jednej stronie. Zresztą w opisanej też tak było.
Fragment pochodzi z książki "Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego.
niedziela, 10 lutego 2008
Rozwaga w przedsiębiorczości
Nie piszę tego posta jako przeciwnik przedsiębiorczości czy inwestowania pieniędzy - wręcz przeciwnie, uważam jedno i drugie za wartościowe alternatywy zarabiania. Zawsze trzeba jednak pamiętać co jest naszym celem i nie tracić go z oczu. Tak samo jak zawsze powinniśmy pamiętać po co pracujemy gdzieś na etacie.
Posłuchajmy więc bajki, którą przeczytałem w którymś ze zbiorków Anthonego De Mello.
Pewien amerykański biznesmen wybrał się do Meksyku. Będąc w wiosce na wybrzeżu, w małym porcie spotkał rybaka, który wrócił z ładunkiem bardzo dobrej jakości tuńczyka. Amerykanin zagadnął go:
- Ile trwały twoje dzisiejsze połowy?
- Och, niezbyt długo.
- A co robisz z resztą czasu?
- Śpię do późna, spędzam czas z moją żoną i dziećmi, chodzę na spacery, sączę wino i gram na gitarze z moimi amigos. Jestem bardzo zajętym człowiekiem, senor.
- Słuchaj, jestem doświadczonym człowiekiem biznesu i radzę ci, żebyś zaczął łowić więcej ryb.
- Po co mi więcej ryb?
- Po to, żebyś zarabiał więcej pieniędzy.
- A po co mi pieniądze, senor?
- Żebyś mógł kupić większą łódź i łowić jeszcze więcej ryb. A z zysków mógłbyś kupić więcej łodzi i zatrudniać rybaków. Dzięki temu mógłbyś otworzyć przetwórnię ryb, kontrolując zarówno surowiec, jak i produkt, a potem przenieść się do Mexico City, a może nawet do Nowego Jorku. Byłbyś człowiekiem sukcesu!
- Ile czasu by mi to zajęło?
- Jakieś 10-15 lat.
- Acha. To dość długo.
- Posłuchaj, wtedy przychodzi najpiękniejszy moment. Sprzedajesz dobrze prosperującą firmę i zarabiasz miliony, miliony dolarów!
- Miliony? A po co?
- Po to, żebyś mógł się wyprowadzić do nadmorskiej wioski, by spać do późna, spokojnie spędzać czas ze swoją żoną i dziećmi, chodzić na spacery, sączyć wino i grać na gitarze ze swoimi amigos….
Posłuchajmy więc bajki, którą przeczytałem w którymś ze zbiorków Anthonego De Mello.
Pewien amerykański biznesmen wybrał się do Meksyku. Będąc w wiosce na wybrzeżu, w małym porcie spotkał rybaka, który wrócił z ładunkiem bardzo dobrej jakości tuńczyka. Amerykanin zagadnął go:
- Ile trwały twoje dzisiejsze połowy?
- Och, niezbyt długo.
- A co robisz z resztą czasu?
- Śpię do późna, spędzam czas z moją żoną i dziećmi, chodzę na spacery, sączę wino i gram na gitarze z moimi amigos. Jestem bardzo zajętym człowiekiem, senor.
- Słuchaj, jestem doświadczonym człowiekiem biznesu i radzę ci, żebyś zaczął łowić więcej ryb.
- Po co mi więcej ryb?
- Po to, żebyś zarabiał więcej pieniędzy.
- A po co mi pieniądze, senor?
- Żebyś mógł kupić większą łódź i łowić jeszcze więcej ryb. A z zysków mógłbyś kupić więcej łodzi i zatrudniać rybaków. Dzięki temu mógłbyś otworzyć przetwórnię ryb, kontrolując zarówno surowiec, jak i produkt, a potem przenieść się do Mexico City, a może nawet do Nowego Jorku. Byłbyś człowiekiem sukcesu!
- Ile czasu by mi to zajęło?
- Jakieś 10-15 lat.
- Acha. To dość długo.
- Posłuchaj, wtedy przychodzi najpiękniejszy moment. Sprzedajesz dobrze prosperującą firmę i zarabiasz miliony, miliony dolarów!
- Miliony? A po co?
- Po to, żebyś mógł się wyprowadzić do nadmorskiej wioski, by spać do późna, spokojnie spędzać czas ze swoją żoną i dziećmi, chodzić na spacery, sączyć wino i grać na gitarze ze swoimi amigos….
środa, 6 lutego 2008
Mądrość
Z zasłyszanych powiedzeń:
Mądrość zaczyna się wtedy gdy odkrywamy różnicę pomiędzy "To jest bez sensu" i "Nie rozumiem"
Mądrość zaczyna się wtedy gdy odkrywamy różnicę pomiędzy "To jest bez sensu" i "Nie rozumiem"
poniedziałek, 4 lutego 2008
The Edge
Czytałem ostatnio książkę o U2 "Sprzysiężnie na rzecz nadziei" i spodobało mi się podejście ich gitarzysty The Edge.
Gdy formował się styl zespołu, na początku ich kariery basista (Adam Clayton) upodobał sobie granie dość wysokich dźwięków. Jak powiedział The Edge:
"Adam jest bardzo ekstrawagancki... wcale nie był zainteresowany przejęciem dolnego rejestru ... aby nadać grupie choć cień wyrazistości także i ja musiałem trzymać się z dala od dolnych rejestrów gitary". W konsekwencji pozostały mu do grania wyłącznie wyższe nuty, co przełożyło sie potem na ten charakterystyczny dźwięczący ton.
Cała historia jest przykładem umiejętności takiego działania w zespole, który służy zarówno grupie jak i jednostce. Gdy Adam wybrał sobie swoją "niszę", The Edge nie zrezygnował zarówno z dążenia do kreowania własnej indywidualności jak i tworzenia zgranego, spójnego zespołu.
Gdy formował się styl zespołu, na początku ich kariery basista (Adam Clayton) upodobał sobie granie dość wysokich dźwięków. Jak powiedział The Edge:
"Adam jest bardzo ekstrawagancki... wcale nie był zainteresowany przejęciem dolnego rejestru ... aby nadać grupie choć cień wyrazistości także i ja musiałem trzymać się z dala od dolnych rejestrów gitary". W konsekwencji pozostały mu do grania wyłącznie wyższe nuty, co przełożyło sie potem na ten charakterystyczny dźwięczący ton.
Cała historia jest przykładem umiejętności takiego działania w zespole, który służy zarówno grupie jak i jednostce. Gdy Adam wybrał sobie swoją "niszę", The Edge nie zrezygnował zarówno z dążenia do kreowania własnej indywidualności jak i tworzenia zgranego, spójnego zespołu.
piątek, 1 lutego 2008
Zdumiewający ludzie
Co jest takiego "zdumiewającego" w ludziach? (niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu)
Czy też chcemy być tacy "zdumiewający"?
- To, że nudzą się dzieciństwem i śpieszą się, by dorosnąć, a potem tęsknią, by znowu być dziećmi.
- To, że tracą zdrowie, aby zdobyć pieniądze, a potem tracą pieniądze, aby odzyskać zdrowie.
- To, że przejęci przyszłością zaniedbują teraźniejszość i przez to nie żyją ani w teraźniejszości ani w przyszłości.
- To, że żyją tak, jakby nigdy nie mieli umierać, a potem umierają tak jakby nigdy naprawdę nie żyli.
Czy też chcemy być tacy "zdumiewający"?
Subskrybuj:
Posty (Atom)