Czytałem ostatnio książkę o U2 "Sprzysiężnie na rzecz nadziei" i spodobało mi się podejście ich gitarzysty The Edge.
Gdy formował się styl zespołu, na początku ich kariery basista (Adam Clayton) upodobał sobie granie dość wysokich dźwięków. Jak powiedział The Edge:
"Adam jest bardzo ekstrawagancki... wcale nie był zainteresowany przejęciem dolnego rejestru ... aby nadać grupie choć cień wyrazistości także i ja musiałem trzymać się z dala od dolnych rejestrów gitary". W konsekwencji pozostały mu do grania wyłącznie wyższe nuty, co przełożyło sie potem na ten charakterystyczny dźwięczący ton.
Cała historia jest przykładem umiejętności takiego działania w zespole, który służy zarówno grupie jak i jednostce. Gdy Adam wybrał sobie swoją "niszę", The Edge nie zrezygnował zarówno z dążenia do kreowania własnej indywidualności jak i tworzenia zgranego, spójnego zespołu.
poniedziałek, 4 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz