wtorek, 12 lutego 2008

Przeprosiny i oskarżenia

"A potem - chrrruups!!! - zaryliśmy dziobem między skały.
Ściąganie pirogi ze skał kosztowało sporo wysiłku i czasu. Naszarpaliśmy się nieźle, bo kamienie były mocno wyślizgane i porośnięte jakąś podwodną zieleniną, nie dawały więc solidnego oparcia dla stóp.
Nasz motorista przepraszał, że to wszystko jego wina. Ja przepraszałem, że moja, bo nie powinienem był go zagadywać, kiedy płynął 'na ucho'. Indianin siedzący na dziobie przepraszał, że nie wypatrzył skał we mgle. Nawet świnia wyglądała przepraszająco. Przepraszaliśmy się nawzajem bez większego sensu. Ale lepsze bezsensowne przeprosiny od wzajemnych oskarżeń"

A lepsze, bo pozwalają szybciej zabrać się do naprawiania skutków tego co się stało, zamiast sprzeczek na temat czyja to wina, pozwalają zabrać się do tego razem - skoro każdy miał udział w winie, to każdy teraz pomoże. I nie jest to takie znowu bez sensu bo jednak w realnych sytuacjach wina zazwyczaj nie leży tylko po jednej stronie. Zresztą w opisanej też tak było.

Fragment pochodzi z książki "Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego.

Brak komentarzy: