sobota, 9 maja 2009

Perfekcjonizm

Nasunęła mi się ostatnio jedna myśl na temat dlaczego perfekcjonizm jest niedobry. Oczywiście uzasadnienia można podawać różne, to tylko jeden punkt widzenia.

Perfekcjonista nie akceptuje żadnej rzeczy, która nie spełnia jego normy. Ponieważ dąży do doskonałości (w jego rozumieniu i według jego oceny) to nie akceptuje tak naprawdę większości rzeczy (bo mało co jest doskonałe). Największym problemem jest jednak to, że skoro prawie wszystko jest złe to gdzieś łatwo może zginąć różnica pomiędzy sprawami ważnymi i mniej ważnymi, tymi które są bliższe ideałowi perfekcjonisty i tymi, które są dalej. Rasowy perfekcjonista właśnie nie za bardzo skupia się na tym rozróżnieniu co jest mu bliższe a co dalsze bo jego uwagę zajmuje szukanie problemu wszędzie, nawet jeśli problem ma być mały.

Analogicznie działa ten mechanizm jeśli mówimy o wszelkim radykalizmie i skrajnościach.

A myśl ta nasunęła mi się a propos podejścia Kościoła Katolickiego (KK) do spraw seksualności (i nie tylko), które czasem obserwuje. Odnoszę wrażenie, że często wrzuca się do jednego 'worka' aborcję, eutanazję, antykoncepcję, seks przedmałżeński, masturbację itd. Przy tym nie zaznacza się tego, że materia poszczególnych elementów na liście jest zupełnie różna (w.g. samego KK oczywiście). Nie sposób nie zauważyć, że zabijanie dziecka nienarodzonego jest niejako nawet nieporównywalne z, przykładowo, użyciem prezerwatywy przez kochające się małżeństwo. Nie chodzi teraz o polemikę co jest ok a co nie, tylko o to, że nawet mimo tego, że wg. KK jedno i drugie jest złe to jednak jedno zło jest zupełnie inne (cięższe) od drugiego.
Postawienie znaku równości miedzy wszystkimi przypadkami osłabia znaczenie tych cięższych bo ktoś, kto nie zgadza się z jakimś lekkim buntuje się jakoś pośrednio przeciw całej liście bo stoją na niej znaki równości.

Nie chodzi o to, że to źle, że KK jest radykalny - radykalizm jest z natury wpisany w chrześcijaństwo. Mam odczucie jednak, że warto by było zaznaczać co jest ważniejsze a co mniej (chociaż wciąż ważne). Może to pozwoliłoby lepiej dotrzeć tej nauce do ludzi, szczególnie tych którzy są nieco z tym "na bakier". Przyznanie, że jeśli cięższa cześć listy nie występuje to już samo to jest jakimś dobrem, które można dostrzegać bez rezygnacji z ogólnej nauki.
Na szczęście są i tacy przedstawiciele KK choć wciąż spotykam ich mniej niż bym chciał.

Brak komentarzy: