poniedziałek, 2 marca 2009

Dziwna wiara

Ostatnio na forum muzułmańskim ktoś napisał, że jego mama jak się dowiedziała, że przeszedł na Islam (z katolicyzmu) to powiedziała, że już lepiej żeby został ateistą.
Dziwna to taka wiara, która niewiarę stawia wyżej niż inną podobną wiarę.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

dlaczego? czy wiara jako wartosc sama w sobie ma byc z definicji wiecej warta niz nie-wiara, z samego faktu bycia wiara?

Seeker pisze...

w sumie masz racje, nie powinienem wysuwać takiego uogólnienia, natomiast jako dziwną uznałem tą wypowiedź bo wydaje mi się, że wiara w Allaha jest bliższa katolicyzmowi niż niewiara i myślę, że wolno przypuszczać, że za tą wypowiedzią stoi brak głębszego zrozumienia katolicyzmu i Islamu

kaze pisze...

jesli rzecz mialaby sie dziac w polsce, to zdecydowanie ateizm jest blizszy katolicyzmowi :) A powaznie: ja bym bronil wypowiedzi tej pani. Przejscie na ateizm, jest prawdopodobnie wyrazem pewnego kryzysu. O ile sie orientuje kazdy wierzacy przezywa swoja wiare w jakis tam cyklach. Czasem lepiej czasem gorzej - ale kryzysy to raczej nieodlaczny aspekt wiary. Wycofanie sie do ateizmu jest w tym kontekscie wyrazem pewnego ekstremalnego kryzysu, jednak ciagle absolutnie naturalnego. (Co wcale nie znaczy ze zaraz lub kiedykolwiek bedzie powrot do wiary).

A teraz zapytajmy co moze kierowac czlowiekiem ktory zmienia wiare z chrzescijanstwa na muzulmanizm (lub na odwrot - to w miare symetryczna sytuacja). Moim zdaniem za tego typu krokiem musi stac jakas negacja. To juz wg mnie nie jest sytuacja 'naturalna'. Wybierasz jedna wiare, poniewaz uwazasz ze ta w ktorej dotad jestes jest falszywa lub niepelna. Musisz cos odrzucic. W tym przypadku odrzucasz istote Chrzescijanstwa jaka jest jak sama nazwa wskazuje Jezus ;)

konczac - mysle ze przejscie z ateizmu na Islam, Judaizm czy Chrzescijanstwo to w 80% ta sama decyzja: uznac istnienie Boga. Ale zmienic jedna na druga, to juz imho nie jest kwestia tylko 20%.

pozdrawiam!

Seeker pisze...

kaze, dzięki za ciekawe myśli, pozwól że odniosę się do niektórych

>jesli rzecz mialaby sie dziac w polsce, to zdecydowanie ateizm jest blizszy katolicyzmowi :)

warto dodać, również nie do końca na poważnie, że ten 'polski katolicyzm' który tu masz na myśli różni się bardzo od 'po prostu katolicyzmu' :)

a poza tym to zgadza się, rzecz działa się w Polsce

co do kryzysu to się zgadzam, chociaż wydaje mi się że to może różnie przebiegać, powiedzmy, że mówimy o przejściu z chrześcijaństwa na islam, jeśli ktoś najpierw wycofał się do ateizmu że tak powiem, to jest dość prawdopodobne że Islam poznał dopiero po odejściu z chrześcijaństwa, bo gdyby znał go wcześniej to ten jego kryzys chrześcijaństwa pociągnął by go od razu na Islam, bo skoro ostatecznie pozostał przy Bogu tzn. że kryzys dotknął bardziej samą religię (powiedzmy np. bóstwo Jezusa) a nie sam fakt istnienie Boga,
zatem kryzys może dotknąć fundamentu (wiary w Boga) wtedy wycofanie jest do ateizmu, albo już nie samej wiary ale doktryny/objawienia/itp. wtedy bardziej prawdopodobne jest przejście do innej religii

trudno mi jednak kryzysem bronić tej pani bo wtedy musiałaby mówić do dziecka coś w stylu "wolę żebyś miała kryzys samej wiary w Boga a nie kryzys tylko doktryny", raz że znowu byłoby to dziwne w ustach osoby prawdziwie wierzącej (pomijam syndrom polskiego katolicyzmu :P) a dwa że nie podejrzewam żeby ktoś od razu pomyślał w kategoriach kryzysu tj. nieco głębiej nad pomyślał jak to zrobiłeś Ty,

co do negacji obecnej w zmianie religii to jak najbardziej, jeśli chodzi o muzułmanów którzy wypowiadali się na wspomnianym forum to przede wszystkim negowali to, że wg. nich katolicyzm dodał sobie bardzo dużo do samego objawienia, oczywiście bóstwo Jezusa (ale to już wtórnie chyba) oraz wiele rzeczy które w KK krytykują antyklerykałowie ateiści :P (cześć z nich słuszna nawet)

>konczac - mysle ze przejscie z ateizmu na Islam, Judaizm czy Chrzescijanstwo to w 80% ta sama decyzja: uznac istnienie Boga. Ale zmienic jedna na druga, to juz imho nie jest kwestia tylko 20%.

tego nie do końca rozumiem, co to znaczy że zmiana to nie jest kwestia tylko 20% ?